muzeum radom bip
20 lat mazowsze

Lwów dwie legendy

Tak brzmi tytuł dużej wystawy o Orlętach Lwowskich, której otwarcie nastąpi 28 listopada w Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu.

Okazja jest znakomita – w tym roku przypada 90. rocznica polsko–ukraińskich zmagań o Lwów. W powojennej Polsce, z oczywistych powodów, tematu nie podejmowano. Nie był obecny w oficjalnych dyskusjach politycznych, w literaturze, filmie, w programach szkolnych…  
Sytuacja częściowo (ale nie jakoś radykalnie – co też może dziwić ?!...) zmieniła się po 1989 roku. Przełomem było przystąpienie do rewitalizacji Cmentarza Orląt Lwowskich. Działanie wynikające bardziej z przypadku (obecność krakowskiej firmy budowlanej we Lwowie) niż jakiejś długofalowej strategii ochrony polskich pamiątek narodowych poza granicami kraju. Niezależnie jednak od przyczyn, które doprowadziły do renowacji tych polskich Termopili (zadania realizowanego w atmosferze nieustannych kłótni i ukraińsko-polskich sporów), efekt końcowy okazał się wspaniały. Cmentarz został odnowiony. 
Nie odzyskał co prawda pełnego przedwojennego blasku, ale na to nie było szans. 
Biorąc zwłaszcza pod uwagę permanentną niezgodę Rady Miasta Lwowa na odtworzenie wszystkich pierwotnych detali architektury nekropolii. Przynajmniej teraz.  
W przywracaniu Legendy Orląt nie pomagała również dość zachowawcza polityka państwa polskiego wobec wschodniego sąsiada (strategicznego partnera). Pełna kurtuazji i przejawów daleko posuniętej poprawności politycznej. W konsekwencji tematyka Orląt nie weszła na trwałe do krwiobiegu polskiej kultury. Co nie oznacza, że zniknęła ze świadomości zbiorowej Polaków. Bo tak przecież się nie stało. Powoli jest przywracana polskiej pamięci.  
Okrągła rocznica 90. lecia mobilizuje. Co pokażemy na wystawie w naszym Muzeum. Przede wszystkim eksponaty z polskich muzeów i archiwów: obrazy, grafikę, fotografie, afisze, odznaczenia oraz broń i mundury z okresu I wojny światowej.  
Wyeksponujemy też liczne ukraińskie pamiątki. M.in. tryptyk Stanisława Batowskiego „Obrona Lwowa” i portret Tarasa Szewczenki, pędzla Osipa Kuriłasa. Ten ostatni przez Ukraińców jest traktowany jak cenna relikwia. W czasie walk o Lwów modlili się do niego strzelcy siczowi. Okres stalinowski przetrwał tylko dzięki odwadze i poświęceniu muzealników, którzy (dużo ryzykując) ukryli go i w ten sposób uratowali przed zniszczeniem.  
Cała ekspozycja będzie miała bardzo dynamiczny charakter i zaprezentuje spojrzenie dwóch stron na te wydarzenia. Odtworzona zostanie lwowska ulica ze scenerią walk. Pokażemy redutę, fragment przedmieść, dowódców, galerię bohaterów polskich i ukraińskich… 
I, gdzieś na końcu, perspektywę ulicy zamknie Cmentarna Brama z napisem: MORTUI SUNT UT LIBERI VIVAMUS (Umarli, abyśmy żyli wolni).  
Zwiedzający dowiedzą się, kto spoczywa w Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie i w jaki sposób jego prochy tam trafiły.  
Niektóre elementy scenografii będą miały 4 metry wysokości. 
Na widza zadziała więc i tzw. prawo skali.  
Reasumując: w Muzeum im. Jacka Malczewskiego szykuje się artystyczne wydarzenie roku. 
O którym z pewnością głośno będzie w całej Polsce. 

tło e-riders motocykle